Tag Archives: stanley kubrick

sprawy ostateczne #ostateczny hołd

Ponieważ wyleciało mi z głowy jaki miał być trzeci film w poprzednim poście, to… Jenna Jameson in „A Clockwork Orgy”!

szybko i bezboleśnie #6

1. Ghost Writer (Polanski, 2009). Przez chwilę (~ 70 min.) bałem się, że Roman chce zrobić krzyżówkę thrillera politycznego z kinem nudy spod znaku Jarmuscha*, ale potem pojawiła się akcja, napięcie itd i na końcu homage a’ Kubrick, więc spoko. A gdzieś w środku, w zupełnie nieistotnej roli, ten facet. // Z drugiej strony, zmarnowana szansa na filmowe „49 idzie pod młotek”.

2. Jesienna Sonata (Bergman, 1978). Film, który ma wszystkie wady przeciętnego współczesnego anglosaskiego dramatu realistycznego. Poprawny wstęp, poprawne rozwinięcie, poprawna eksplozja w postaci spazmatycznej logorei Liv Ullman i poprawne zakończenie. Wszystko odhaczone? – Tak. – No to idziemy do domu obejrzeć „Wysokie Obcasy”.

3. Sceny z życia małżeńskiego (Bergman, 1973). Wariant Jesiennej Sonaty. Logorea Liv Ullman trochę mniej spazmatyczna – bardziej wyciszona i z przebitkami jakichś zdjęć. Generalnie film bardziej rozwleczony i na inny temat. Więcej pracy dla Svena Nykvista. // Ciekawostka. Podobno Ullman miała do wyboru normalną gażę, albo udział w zyskach. Wcześniejsze filmy Ingmara nie były specjalnie popularne, więc Liv z pocałowaniem ręki wzięła gażę, a tu… Film jest zdaje się w pierwszej dziesiątce największych hitów kasowych w dziejach Szwecji. I jeszcze skoczyła po nim liczba rozwodów. Co jest dziwne, bo jedyna rzecz/osoba, która jest w nim godna uwagi to zawsze wybitna Bibi „Mniej Doceniana, a Lepsza od Liv Ullman” Anderson**.

* albo Bergmana – cały film na twarzach.
** z tą „zagadką popularności” trochę ściemniam. w końcu mamy rok 73 i Ikona formatu JP2 kręci film, w któym ludzie rozmawiają szczerze o seksie, zdradzają się, nie szanują rodziców, etc, etc… czyli ktoś to musiał powiedzieć ?