Tag Archives: polityka

sprawy ostateczne #rambo

Jak dobrze w dniach, gdy ludzie w radiu mówią, że nazizm i faszyzm to lewicowe ideologie, przypomnieć sobie film, w którym faszyzująca policja napieprza się z gościem, który w jednej z końcowych scen płacze, że jak wrócił z Wietnamu to na lotnisku stali ludzie z transparentami i nazwali go dzieciobójcą, a przecież nie byli, nie widzieli, itd. po prawej bandzie.

Reklamy

the thick of it, sezon 1 (2005)

reż. Armando Iannucci
scen. Jesse Armstrong, Armando Iannucci
wyst. Peter Capaldi, Chris Addison, Chris Langham

Satyra polityczna do końca życia będzie mi się chyba kojarzyła z programami typu „Szkło Kontaktowe”, gdzie podstarzali „dziennikarze telewizyjni” opowiadają żenujące dowcipy i generalnie sprawiają wrażenie jakby nie wiedzieli, że z anty-establishmentem mają tyle wspólnego co Phil Collins z rockiem. Z tej to przyczyny do „The Thick of It” podchodziłem z pewną dozą sceptyzmu.

Bo zaglądając za kulisy współczesnej polityki bardzo łatwo uderzyć w ton super-serio. Ton ten ma zwykle dwie odmiany: paranoiczno-dreszczowcową (w stylu Tonyego Gilroya, Olivera Stone’a, Alana J. Pakuli) i hagiograficzną (np. w stylu Frearsa). Na hagiograficzną lepiej spuścić zasłonę milczenia, natomiast do paranoicznej mam tylko taki zarzut, że pokazuje mały psychologicznie uproszczony wycinek, pomijając cały groteskowy społeczno-polityczno-gospodarczy kontekst. Ktoś powinien pod tym kątem przeanalizować np. Wszystkich ludzi prezydenta ( 1, 2, 3, etc ).

Natomiast w ujęciu twórców TTOI polityka nie jest jakąś super poważną sprawą, tylko totalną groteską w stylu braci Coen a może nawet Marx.  I ja ten wniosek szczerze mówiąc kupuję, bo nawet jeżeli skutkiem tego cyrku są realne nieszczęścia, to punkt wyjścia (szaleństwo na punkcie kreowania wizerunku medialnego) jest do tego stopnia absurdalny, że naprawdę trudno traktować poważnie ewentualne smutne konsekwencje. Poza tym gierka, którą prowadzą ze sobą politycy, media, PR-owcy, marketingowcy i cała reszta to prawie gotowy przepis na na screwball comedy. Wystarczy dodać chore ambicje, ogólną nieudolność i skłonność  do knucia, podlać kompletnym brakiem wyobraźni i gotowe. No i jaki ‚efekt prawdy’.