powrót do przeszłosci / back to the furure (1985)

reż. Robert Zemeckis
scen. Robert Zemeckis, Bob Gale
wyst. Michael J. Fox, Christopher Lloyd

Ktokolwiek wymyślił ideę paradoksu czasowego (czasoprzestrzennego?) zasługuje na pomnik/piwo/owację na stojąco. Tylko kto to był? Na pewno nie autor histori o aniele stróżu, który przybywa z przyszłości i przynosi swojemu człowiekowi jakieś listy, już prędzej twórca tego, ale to tylko jeśli wierzyć wikipedii… A może po prostu Heinlein? Tak czy owak chwała mu (moment na refleksję nad fallocentryzmem i ogólną nędzą świata) za to, bo dzięki paradoksowi czasowemu do względnie nudnej kwestii podróży w czasie i odwiedzania ciekawych momentów w odległej przeszłości tudzież smutnych momentów w odległej przyszłości (ponadczasowy problem: jak wrócić do teraźniejszości…) doszedł autentyczny dramat braku konieczności w historii i ogólnej arbitralności świata oraz genialny temat naprawiania skutków przypadkowych ingerencji w bieg dziejów. Z czego chyba jasno wynika, że większość paradoksalno czasowych historii miewa wydźwięk raczej pesymistyczny (ewentualnie melancholijny, ewentualniej absurdalny) – myśl o kruchości rzeczywistości i wszystkich innych dziwnych konsekwencjach uznania anomalii czasowej za fakt jest raczej niepocieszająca i chyba skrajnie ateistyczna. Niewykluczone więc, że pod tym kątem PDP było czymś w rodzaju małej rewolucji. Gale i Zemeckis wzięli bazę (fajny pomysł fabularny) ale obcięli większość ponurej nadbudowy. W końcu robili wakacyjnego produkcyjniaka. Popcornową błahostkę. Filmowy odpowiednik kiepskiej zapiekanki w przyplażowym fastfudzie.

Oglądając „Powrót…” w te święta trochę bałem się, że im się udało (zrobić kiepską zapiekankę), a moja podstawówkowa fascynacja PDP była po prostu niefortunnym skutkiem zderzenia prelicealnej naiwności z fisiem na punkcie fantastycznonaukowych aspektów nauk ścisłych. Na szczęście myliłem się. Dziełko Zemeckisa daje radę, i to o dziwo nie tylko humorem i bezpretensjonalnością, ale jeszcze kilkoma innymi sztuczkami. Jedną z nich nazwijmy „My już wiemy, ale oni jeszcze nie”*. Chodzi o wszystkie (meta)momenty kiedy wiemy jak potoczą się losy danej części miasta lub danego mieszkańca, kiedy z tą wiedzą zdradza się Marty, kiedy Marty bawi się w aluzje popkulturalne (Darth Vader), kiedy opowiada o dziwności przyszłości (Ronald Reagan), kiedy ludzie z 1955 stykają się z rzeczami z 1985 i kiedy Marty gra „Johnny B Goode” (możliwe, że o czymś zapomniałem, ale to są główne rzeczy), a mieszkańcy Hill Valley ad 1955 nie wiedzą… Jest to jakaś dodatkowa rozrywka – zastanawianie się do czego odnosi się dany element danej sceny – można przetestować swoją wiedzę popkulturalną, pośmiać się z nieprzystawalności brandingu do rzeczywistości roku 1955, poodlatywać na nostalgii za amerykańskimi latami 50 (chociaż to ostatnie to już właściwie osobna sztuczka). Okazji po temu Zemeckis daje aż nadto. W końcu, tak jak my, jest zepsutym przez postmodernizm dzieckiem telewizji.

Druga sztuczką, która rzuciła mi się w oczy jest przemycenie problemu seksualności rodziców. A w szczególności matki. Zemeckis i Gale dokonali tutaj odkrycia, które umknęło Bardbury’emu i reszcie fantastycznonaukowych mózgowców – że głównym problemem z podróżami w czasie nie jest groźba zmiany biegu dziejów – o wiele bardziej przerażająca jest możliwość przekonania się czarno na białym, że mama (albo tato) ma ochotę na seks. Bruno Bettelheim uznałby to pewnie za idealny temat na bajkę. Po zdobyciu takiej wiedzy nie ma już powrotu do raju dzieciństwa – wyraźnie to widać w scenie w końcówce, w której Marty budzi się w swoim ale jednak obcym domu i spotyka swoją ale jednak nieswoją rodzinę. Nie wiem tylko dlaczego po przepracowaniu kompleksu edypa rodzina Marty’ego zmienia się z przeciętniaków w rodzinkę z obrazka – chyba powinno być na odwrót, ale o to już trzeba by było zapytać specjalistę od Freuda.

* sztuczka ta jest nawiasem mówiąc jednym z niewielu powodów dlaczego Mad Meni są czymś więcej niż przeciętną operą mydlaną

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s