rytm nocy / last days of disco (1998)

reż. Whit Stillman
scen. Whit Stillman
wyst. Chloe Sevigny, Kate Beckinsale, Chris Eigeman

Nawet nie chodzi o to, że disco jako epoka została przez Stillmana prawie zupełnie olana. Bardziej denerwuje mnie skrajna przeciętność jego bohaterów, którzy skoro już muszą być yuppie, to mogliby chociaż być tymi szalejącymi, monstrualnymi i zakoksionymi japiszonami z uniwersum Eastona Elisa, Stona, czy nawet LaBute, a nie zatrzymywać się gdzieś na początku drogi, gdzie jest jeszcze cieplutko i bezpiecznie i nadrabiać lekką blazą i przeintelektualizowanymi dialogami. Właściwie gdyby nie to, że Stillman od czasu do czasu zapodaje fajny dowcip, albo ciekawą uwagę, to w LDOD nie byłoby czego oglądać. Bo kogo obchodzą postaci, dla których szczytem aspiracji jest znaleźć miłą drugą połówkę i wspiąć się o kolejny szczebel na drabinie kariery? Mnie nie.

Oczywiście reżyser chciałby nas przekonać, że ludzie o których opowiada są wyjątkowi, bo mają fioła na punkcie disco – dyskoteka, to całe ich życie, są częścią ekstrawaganckiej i kolorowej subkultury. No dobrze, ale nawet taki laik jak ja wie, że epoka disco, to były bardzo konkretne rzeczy: hedonizm (praktycznie nieobecny!), dziwaczne ciuchy (j.w.), gay pride (w filmie pojawia się bodajże 1 para gejowska i to dosłownie w tle), narkotyki (1 koleś sporadycznie wciąga koks), itd, etc (Gorączka sobotniej nocy?). Natomiast w LDOD epoka disco sprowadzona zostaje do kilku deklaracji i lokalizowania scen w klubie. Równie dobrze mógłby to być rok 2010 we Wrocławiu.

Ostatecznie jednak LDOD to wciąż film Whita Stillmana – mistrza dialogów, który gra w tej samej lidze co Tarantino, Kevin Smith i Woody, ale kręci filmy na tyle rzadko, że jego maniera nie zdążyła się jeszcze znudzić. Jeżeli ktoś nie wierzy to niech sobie obejrzy ten urywek koniecznie do końca. Czyli Stillman w wielkim skrócie – naiwność i szczerość, kariera, średnia-wyższa, ciepła ironia, melancholia i blaza. Bez zadęcia, bez większych ambicji, nawet bez socjologii, mimo że chyba wszystkie jego filmy mają (z pozoru) bohatera zbiorowego i rozgrywają się w jakimś znaczącym momencie historycznym (wygląda na to, że istnieje taki typ nostalgii za przeszłością, który zawiesza wszystkie jej konkretne uwarunkowania i zostawia tylko samą nieteraźniejszość). Kevin Smith dla WASPów.

Reklamy

One response to “rytm nocy / last days of disco (1998)

  1. In your teenage years your hormones thrive due to growth and the Sebum (oil) you produce in your
    skin. This reduces the on-site pressure after bleeding is
    stopped to allow new circulation and healing.
    In small doses, bloodroot has historically been used
    as a blood tonic, an antidiuretic and antispasmodic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s