elephant (1989)

reż. Alan Clarke
scen. Bernard MacLaverty
wyst. ?

Przed Słoniem Van Santa był Elephant Clarka – pesymistyczny komentarz do kilkunastoletniego okresu (w okolicach lat 70) eskalacji przemocy w Irlandii Północnej. Surowe, minimalistyczne epizody. Ktoś idzie, znajduje ofiarę, strzela, odchodzi. Zero fabuły, psychologii, zamiast tego wkurw, oskarżenie, bezsilność i… Nowofalowy cool.

Ale to ostatnie to chyba wina Tarantino (Lyncha, Coenów itd.), który odebrał mi moją niewinność i teraz już nie potrafię przejąć się „surową” śmiercią na ekranie. Co by było gdybym kilka lat przed Wściekłymi Psami włączył sobie Telewizję Pibliczną (Elephant robiony był na zlecenie BBC) i po Tańcu z Gwiazdami zobaczył serię hiperrealistycznych wizji lokalnych? Nie wiem.

No i nieporzebnie te tandetne przebitki na broń.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s