szybko i bezboleśnie #carpenter

1. They Live (Carpenter, 1988). Pomysł tak prosty, że aż piękny. Gość znajduje okulary przez które widać prawdę – ludzkość kontrolowana jest przez nieliczną „klasę” składającą się prawie wyłącznie z wyglądających jak śmierć kosmitów – gość robi szybką analizę sytuacji, bierze giwerę i zaczyna systematyczne wykaszanie najeźdźców. Więcej nic tutaj nie ma. A mimo to film jest fajny, sprawiedliwy, słuszny i zbawienny, itd… Klimacik a’la kwintesencja thrillera z lat 80ych też niczego sobie. No i te one-linery.

2. Halloween (Carpenter, 1978). Ni to śmieszne, ni to straszne. Slaszer jakich wiele. Krzykowi nie dorasta do pięt.

3. Assault on Precinct 13 (Carpenter, 1976). Kilka pierwszych scen, sylwetki bohaterów, upał, alienacja, budowanie napięcia… A potem jeb. Na łeb na szyję. Zrujnowany… film.

4. Dark Star (Carpenter, 1974). Podobno po pierwszym oficjalnym wykonaniu 4:33 Cage’a jakiś recenzent napisał recenzję bez znaków (pustą kolumnę). Więc w tym wypadku, odpowiednio: liefliweufsdfuhl fasola kjsadhk kjwqhkd lewoi9u29u34ef weruojioclcnk32ioj 23uowejiof zasadził puzon 23o4nc2 uo23c pojawia się krwiożercza galareta 89uef8u9fccjksd ihjosdji, itd.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s