szybko i bezboleśnie #1

1. The Savage Innocents (Nicholas Ray, 1960). Film tak absurdalny, że prawie dobry, ale niestety nudny i niedobry. Życie Eskimosów odmalowane w naturalistycznej konwencji, tyle że bez porządnego researchu, więc część obserwacji etnologicznych ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Ray chyba za bardzo zaufał shock-value (autentycznych lub nie) prymitywnych obyczajów eskimoskich.

2. The Limits of Control (Jim Jarmusch, 2009). Odcinanie kuponów? Bo ja wiem? Może pierwszy w dziejach film abstrakcyjny pop-artowy*? Jarmusch Warholem kina? Kino do kotleta? Pomiędzy kolejnymi projektami Jarmusch robi prawie takie przerwy jak kiedyś Kubrick, co może prowadzić do mylnych wniosków, że ma coś superważnego do powiedzenia. „Użyłem wyobraźni”. Lolz.

3. Kobieta jest kobietą / Une Femme est une Femme (Jean-Luc Godard, 1961). Slapstickowa laurka dla Anny Kariny. Poza grą konwencjami (i generalnie materią filmową) oczywiście nicziewo, ale co z tego? No i ten dziwny godardowski model relacji międzyludzkiej – naiwność i jednocześnie pozerstwo – ale o tym kiedy indziej.

4. Dom Zły (Smarzowski, 2009). Po co ten cały wstęp i kiepska scena z wylewem żony? No i szlachetny milicjant. Litości.

* produkcje Paula Morrisseya liczę jako typowy art-house

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s