cleo od 5 do 7 / celo de 5 a 7 (1962)

reż. Agnes Varda
scen. Agnes Varda
wyst. Corinne Marchand

Vardzie wyraźnie spodobała się metoda Antonioniego – luźne zawiązanie akcji, a potem śledzenie, architektura, miasto, przyroda, po drodze jakieś rozmowy, głównie nieistotne, czegośtam się dowiadujemy, ale kogo to właściwie obchodzi. Spacerek. Niby w cieniu śmierci – Cleo czeka na wyniki badania bodajże onkologicznego, a od wróżki dowiaduje się że ma raka. Z tym, że sceny w których daje wyraz swojej z tego powodu rozpaczy są tak kiepsko zagrane, że nie wiem… Albo Marchand jest kiepską aktorką, albo gra kobietę, która cierpiąc na emocjonalny paraliż próbuje wykrzesać z siebie jakąś adekwatną reakcję, ale nie może. Potem Cleo spotyka w parku „chłopca”, zakochują sie w sobie, a na końcu rak okazuje się niegroźny. Poważnie.

Minusy nie powinny przesłonić plusów. Np. początek  ogląda się całkiem przyjemnie – zdjęcia są ładne, od czasu do czasu słychać monologi wewnętrzne postaci (a la Niebo nad Berlinem), no i nouvelle vague…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s