pustka / in a lonely place (1950)

reż. Nicholas Ray
scen. Edmund H. North, Andrew Salt
wyst. Humphrey Bogart, Gloria Grahame

W latach 50 kino było jeszcze młode, więc nawet wtedy kiedy próbowało zgrywać twardziela, wyrzutka, czy udręczonego samotnika, na pierwszy plan przebijała się jego niewinność i ujmująca nieporadność. 50 lat swoje robi. Zmienia się język filmowy, widownia dorasta (w sensie metaforycznym, tzn. staje się bardziej krytyczna), konwencja realistyczna ewoluuje. I co wtedy? Camp? Oglądanie z protekcjonalnym nastawieniem, „nie wierzę, ale doceniam biorąc pod uwagę kontekst i takie tam”?

OK, może inaczej – co się w „Pustce” przed campem broni? Bogart? Spokojnie. Grahame? Też. Imię głównego bohatera? Hmmm – gość nazywa się Dix Steele. Temat? Udręczona dusza szukająca zbawienia w miłości…  W tym wypadku wszystko zależy od rozmieszczenia elementów. A jest ono następujące: Dix jest ambitnym pisarzem, który tymczasowo pracuje jako scenarzysta hollywoodzkich produkcyjniaków; nie chce mu się czytać książki, z ktorej ma zrobić film, więc zaprasza do siebie babkę, która książkę przeczytała; babka opowiada i wychodzi; następnego dnia Dix dowiaduje się od policji, że została zamordowana; oczywiście jest jednym z głównych podejrzanych; w międzyczasie zaczyna romansować ze swoją sąsiadką, a wątek miłosny i kryminalny przeplatają się do końca filmu.

Wiele rzeczy się Rayowi w „Pustce” udaje. Intryga kryminalna (mimo że drugoplanowa) jest ciekawa, gra aktorska świetna, niewinność Bogarta prawie do końca filmu nieoczywista… Gdyby celem był nietypowy film noir to bylibyśmy w domu. Ale Ray chce zrobić dramat psychologiczny o człowieku nękanym przez wewnętrzne demony (którego kondycja doprowadza do rozpadu związku z ukochaną kobietą). I to mu się już nie udaje. Niestety, noir i głębia psychologiczna nie idą w parze – bogartowskie napady furii pojawiają się w zduoywyjętch momentach i ostatecznie nie zostają nijak uzasadnione, a rozpad związku, w porównaniu z rozpadami np. bergmanowskimi, ociera się o komiks (nagłe spiętrzenie napadów). Do tego możnaby dodać pojawiającą się gdzieś w środku dziwną, meta-scenę, w której Bogart i Grahame grają dosyć nowoczesną scenę miłosną i jednocześnie krytykują hollywoodzkie sceny miłosne, albo bezkrwawą umowność scen przemocy, ale byłoby to już chamskie czepianie się i stosowanie standardów rodem z innej epoki.

W ogóle wszystkie moje zastrzeżenia są skutkiem stosowania standardów rodem z innej epoki. Chrono-imperializm, co robić?

Reklamy

One response to “pustka / in a lonely place (1950)

  1. We are a group of volunteers and opening a new scheme in our
    community. Your web site offered us with valuable information to work on.
    You have done a formidable job and our entire community will be
    thankful to you.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s